Blog

Wywiad z Jędrzejem Dondziło - organizatorem Up To Date Festival!





W tym roku odbędzie się już ósma edycja UTD. Już przy pierwszej odsłonie mieliście sold out, dlatego nie będę pytał o to, czy byliście już wtedy spokojni o dalszy rozwój festiwalu. Zapytam trochę w inny sposób - czy uważasz, że to w głównej mierze trafiony lineup przekonuje ludzi o uczestnictwie w Waszym wydarzeniu, czy raczej jego klimat?



To jest bardzo dobre pytanie Sold out karnetów FULL w ostatnich latach sprzedaży mówi nam przede wszystkim to, że ludzie przekonali się już dawno do sceny Centralny Salon Ambientu. Gromadzi ona wspaniałą publiczność i przekłada się to na właśnie TEN klimat. Gdy spojrzysz ogólnie na nasz program, to nie widać w nim wielkich, powszechnie rozpoznawalnych nazwisk. Zajmujemy się muzyką, która wciąż jest postrzegana jako bardzo niszowa. Mimo tego nie mamy problemów z frekwencją. Dlaczego? Wydaje mi się, że ludzie nam zaufali i zdążyli się już przez te 7 edycji przekonać, że wartość Up To Date Festival nie tkwi jedynie w line-upie i nie ma co tego festiwalu oceniać tylko pod tym kątem. Od wielu lat nasza promocja ukierunkowana jest nie tylko na fanów konkretnych brzmień, ale na wszystkich, których potencjalnie ta kultura mogłaby zainteresować. Staramy się docierać jak najszerzej i jak najbardziej mądrze popularyzować zjawiska artystyczne bliskie naszemu sercu. Stąd przekorne, niestandardowe, a co za tym idzie – zwracające uwagę, formy promocji. Dokładamy też starań, by przestrzeń festiwalu nie była tylko pustą infrastrukturą koncertową. Scenografie to już w pewnym sensie nasz znak rozpoznawczy. Żeby je zobaczyć i doświadczyć musisz przyjechać na UTD. Dlatego często słyszymy „Nie kojarzę prawie nikogo z line-upu ale na pewno jadę”!



Pojawiacie się np. Na Tauron Nowa Muzyka czy Audioriver Festival . Chciałbym się zapytać o relacje między organizatorami festiwali - scena bardziej ze sobą współpracuje, czy rywalizuje?



Naszym zdaniem, zdrowa konkurencja i współpraca się nie wykluczają. My współpracujemy z wieloma innymi imprezami i jest to źródłem wielkiej inspiracji. Znane są nam przypadki konfliktów między festiwalami, ale na szczęście nas to nie dotyczy. Poznajemy się z innymi organizatorami coraz bardziej i myślę, że współpraca oparta na przyjaźni przynosi wszystkim korzyści. Dobrym zjawiskiem jest również to, że scena obfituje w różne wydarzenia i nawet w obrębie samej muzyki elektronicznej publiczność może wybierać te wydarzenia, które profilują się najbardziej pod dane gusta. Odbieram to jako oznakę rozwoju i szanse na przyszłość.





W zakładce Filozofia na Waszej stronie można przeczytać: “Festiwal jest szczerą inicjatywą oddanych ludzi, wspieranych przez lojalną festiwalową publikę, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Urząd Miejski w Białymstoku, Podlaski Urząd Marszałkowski, a także naszych Partnerów”. Chciałem się zapytać o relację z miastem i kwestię pomocy finansowej - z każdą następną edycją jest coraz lepiej? W tym roku Halfway miał spore problemy w tej kwestii...



Zdobywanie dofinansowania z Miasta, Województwa, czy Ministerstwa to zawsze droga pod górę. Co roku musimy budować od zera kolejną edycję i tak naprawdę zanim jeszcze nawet dotrzemy do połowy rozliczenia poprzedniej edycji, to musimy już pełną parą działać na poczet foundraisingu przyszłej edycji. Nasza relacja z Miastem Białystok i Województwem Podlaskim jest już bardzo długa i podkreślić należy, że jesteśmy najlepiej dofinansowywaną imprezą kulturalną w naszym regionie. Nasze wyniki dowodzą tego, że samorządowi się to zwyczajnie opłaca, a wsparcie lokalnej publiczności jest silnym sygnałem, że festiwal jest potrzebny. Jednakże nawet nasza najwyższa lokalnie dotacja jest przynajmniej dwa razy niższa niż dotacje, jakie przyznane mają konkurencyjne festiwale w innych miasta. Co więcej, często mają one przyznane dotacje w ramach umów wieloletnich. Nasze rozmowy w tym roku dążyć będą właśnie do tego, by przekonać włodarzy do podniesienia progu wsparcia do poziomu porównywalnego z innymi festiwalami oraz do znalezienia systemowego rozwiązania na lata. Mamy nadzieję na merytoryczne i owocne rozmowy.



A co w porównaniu z innymi imprezami w Polsce jest unikalnego z Twojej perspektywy w Up To Date? Czemu Wasza grupa docelowa powinna wybrać się do Białegostoku właśnie na Waszą imprezę?



Up To Date Festival to wydarzenie, w którym czuć serca ludzi, którzy go realizują. To impreza, na której każdy dostrzeże pracę włożoną w jej realizację. Ze strony line-upu mamy wyraźnie zaznaczone światy muzyczne, wynikające z wielu lat działania na scenie muzycznej i śmiałych wyborów, dokonywanych nie na podstawie potencjału sprzedażowego, a artystycznego. Jeśli idziemy na kompromisy, to tylko takie, które nie śmierdzą „serem”. Teren festiwalu wypełniają nie tylko barierki, ławki, czy sprzęt niezbędny do przeprowadzenia imprezy. To również instalacje czy wykonywane własnoręcznie meble, a między stanowiskami barowymi możemy spotkać nie tylko innych tancerzy, ale też przedstawicieli schroniska, którzy namawiają do adopcji psów. Tylko my mamy specjalny program 50+ dla seniorów, którzy mogą dotknąć „kultury młodych” zupełnie za darmo. Na scenach głównym akcentem nie jest błyskająca scenotechnika, a scenografie budowane specjalnie pod każdą edycję. U nas nie musisz tracić 30 minut na kupno piwa czy czegoś do jedzenia, a między dwoma głównymi scenami przemieścisz się w… minutę? Stawiamy na rodzinną atmosferę i klimat bardziej klubowy, pozbawiony zbędnego dystansu pomiędzy artystami a publicznością i uczestnikami a innymi uczestnikami. Robimy ten festiwal intuicyjnie i dla siebie samych jako jego uczestników, dlatego tak bardzo czuć w tym ręce ludzi, którym zależy na tym, by wykrzesać z ich potencjału totalne maximum.





My zajmujemy się projektowaniem map festiwali muzycznych, dlatego musimy zadać to pytanie. Jakie są Twoje ulubione festiwale (biorąc pod uwagę cały świat)? 



Nie jestem w stanie bywać na wielu festiwalach, na których chciałbym bywać. Z najbardziej cenionych przeze mnie wydarzeń bywam co roku na Unsound Festival, który jest dla mnie absolutną światową ekstraklasą. Zawsze jestem na Audioriver, który w trakcie wakacji stanowi żelazny punkt spotkań „branży” w Polsce. W dodatku zawsze mamy możliwość zapowiedzenia tam tego, co szykujemy na Up To Date danego roku. W tym roku po raz pierwszy (dzięki zmianie terminu) mogłem być na Tauron Nowa Muzyka, i czuję, że będę tam wracał. Festiwale, o udziale w których marzę to Berlin Atonal i CTM w Berlinie, Lunchmeat w Pradze, MUTEK w Montrealu czy Dekmantel w Amsterdamie. W tym roku mam też nadzieję w końcu wybrać się do Sopotu na OSA Festival



A na które wybierasz/wybrałeś się w tym roku (czy to czysto w celach rozrywkowych, czy też w poszukiwaniu inspiracji)?



Audioriver i Tauron Nowa Muzyka – starałem się połączyć szukanie inspiracji, pracę dla UTD i też swoje występy jak Dtekk.





Tak na koniec - czy za jednym z Waszych znaków rozpoznawczych, czyli maluchem, stoi jakaś konkretna historia?



Maluszek już kilka lat jest naszą pewnego rodzaju maskotką. Jest ten kawałek motoryzacji, który szczególnie chwyta za serce. Dzięki temu jest wyjątkowo wdzięcznym tematem do interpretacji w naszych instalacjach. Pierwsza wersja rejwowego maluszka powstała na trzecią edycję festiwalu, odbywającą się jeszcze w magazynie na Węglowej. Później stał się on bardziej mobilną instalacją i jeździł z nami tu i tam. Autorką instalacji jest Karolina Maksimowicz z Przetwórni Meblowej Białystok, która słynie ze świetnych pomysłów na robienie czegoś z niczego. Tak naprawdę naszego pierwszego maluszka (obecny jest już drugim w naszym posiadaniu) uratowaliśmy przed zgniciem gdzieś w krzaczorach… Większej historii za tym nie ma, ale maluszek ma na pewno historię wywoływania uśmiechów na twarzach naszych odbiorców.



Dzięki!




Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów